eisd.pl

Syndrom sztokholmski: Dlaczego ofiary bronią oprawców?

Syndrom sztokholmski: Dlaczego ofiary bronią oprawców?

Napisano przez

Marcel Lis

Opublikowano

2 lis 2025

Spis treści

Klauzula informacyjna Treści publikowane na eisd.pl mają charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowią indywidualnej porady medycznej, farmaceutycznej ani diagnostycznej. Nie zastępują konsultacji ze specjalistą. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji zdrowotnych skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. Autor nie ponosi odpowiedzialności za szkody wynikłe z zastosowania informacji przedstawionych na blogu.
Syndrom sztokholmski to jedno z najbardziej intrygujących i paradoksalnych zjawisk w psychologii, gdzie ofiara, zamiast nienawiści, zaczyna odczuwać pozytywne emocje, a nawet lojalność wobec swojego oprawcy. To niezwykła reakcja ludzkiej psychiki na ekstremalny stres i zagrożenie, która zmusza nas do głębszego zastanowienia się nad mechanizmami przetrwania i adaptacji w obliczu niewyobrażalnej traumy.

Syndrom sztokholmski to paradoksalna więź emocjonalna ofiary z oprawcą, mechanizm obronny w ekstremalnym stresie.

  • Syndrom sztokholmski to stan psychiczny, w którym ofiara rozwija pozytywne uczucia i lojalność wobec swojego oprawcy.
  • Nazwa pochodzi od napadu na bank w Sztokholmie w 1973 roku, gdzie zakładnicy bronili porywaczy.
  • Nie jest oficjalnie klasyfikowany jako choroba, lecz jako mechanizm obronny i strategia przetrwania w skrajnym zagrożeniu.
  • Kluczowe objawy to sympatia do oprawcy, identyfikacja z jego motywacjami i negatywne nastawienie do ratowników.
  • Zjawisko występuje nie tylko w porwaniach, ale także w toksycznych związkach, przemocy domowej czy mobbingu.
  • Leczenie opiera się na psychoterapii, która pomaga przepracować traumę i odbudować poczucie własnej wartości.

Syndrom sztokholmski definicja psychologia

Czym jest syndrom sztokholmski? Zrozumieć paradoksalną więź z oprawcą

Gdy ofiara zaczyna współczuć katowi: Definicja zjawiska

Syndrom sztokholmski to fascynujące, choć tragiczne, zjawisko psychologiczne, w którym osoba będąca ofiarą porwania, uwięzienia czy innej formy przemocy, rozwija pozytywne uczucia, sympatię, a nawet solidarność wobec swojego oprawcy. To prawdziwy paradoks zamiast nienawiści i strachu, pojawia się empatia i lojalność, często ku zaskoczeniu otoczenia i samej ofiary. Z mojej perspektywy, jest to przede wszystkim reakcja na ekstremalny stres, mechanizm obronny, który ma pomóc przetrwać w sytuacji bez wyjścia, gdzie życie i bezpieczeństwo zależą całkowicie od woli agresora.

Najważniejsze objawy: Jak rozpoznać, że to syndrom sztokholmski?

Rozpoznanie syndromu sztokholmskiego może być trudne, zwłaszcza dla osób z zewnątrz, które nie rozumieją złożoności psychiki ofiary. Istnieje jednak kilka kluczowych objawów, które wskazują na jego wystąpienie:

  • Rozwinięcie pozytywnych uczuć (sympatia, empatia, lojalność) wobec oprawcy: Ofiara może zacząć postrzegać oprawcę jako osobę, która również cierpi, ma swoje powody, a nawet jest w pewien sposób "dobra", jeśli nie wyrządza jej krzywdy przez dłuższy czas.
  • Identyfikacja z poglądami i motywacjami sprawcy oraz jego usprawiedliwianie: Ofiara może przejmować sposób myślenia oprawcy, rozumieć jego motywy, a nawet akceptować je jako uzasadnione, usprawiedliwiając jego działania.
  • Negatywne uczucia wobec policji, rodziny lub innych osób próbujących udzielić pomocy: Paradoksalnie, ofiara może zacząć postrzegać ratowników jako zagrożenie, które może zaszkodzić jej lub oprawcy, z którym już nawiązała więź.
  • Odmowa współpracy z organami ścigania: Po uwolnieniu ofiara może nie chcieć zeznawać przeciwko oprawcy, a nawet aktywnie go bronić.
  • Brak prób ucieczki, nawet gdy pojawia się taka możliwość: W skrajnych przypadkach, mimo otwartych drzwi, ofiara może nie podjąć próby ucieczki, ponieważ jej psychika jest już tak spleciona z oprawcą, że nie widzi innej drogi.

Czy to oficjalna choroba? Stanowisko psychiatrii wobec syndromu

Warto podkreślić, że syndrom sztokholmski nie jest oficjalnie klasyfikowany jako odrębna jednostka chorobowa w międzynarodowych klasyfikacjach zaburzeń psychicznych, takich jak DSM-5 (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders) czy ICD-10 (International Classification of Diseases). Psychiatria postrzega go raczej jako mechanizm obronny lub strategię przetrwania, która rozwija się w sytuacji ekstremalnego stresu, bezpośredniego zagrożenia życia i całkowitej zależności od sprawcy. To adaptacyjna reakcja na traumatyczne doświadczenie, a nie choroba sama w sobie. Zrozumienie tego jest kluczowe, aby podejść do ofiar z empatią i bez stygmatyzacji.

Kreditbanken napad 1973 Sztokholm

Skąd wzięła się ta nazwa? Historia napadu na bank, która wstrząsnęła światem

Sierpień 1973: Kronika sześciu dni w skarbcu Kreditbanken

Nazwa "syndrom sztokholmski" ma swoje korzenie w dramatycznych wydarzeniach, które rozegrały się w Sztokholmie w sierpniu 1973 roku. Od 23 do 28 sierpnia, przez sześć długich dni, świat śledził napad na bank Kreditbanken przy placu Norrmalmstorg. Jan-Erik Olsson, a później także Clark Olofsson, przetrzymywali czterech zakładników w skarbcu banku. To, co wydarzyło się w tych zamkniętych murach, na zawsze zmieniło nasze rozumienie psychologii przetrwania. Porywacze, choć groźni, sporadycznie okazywali zakładnikom drobne gesty "życzliwości" dawali im jedzenie, koce, a nawet rozmawiali z nimi. W obliczu ciągłego zagrożenia życia, te z pozoru błahe akty miały ogromny wpływ na psychikę uwięzionych.

„Boję się tylko policji” postawa zakładników, która zszokowała negocjatorów

Kiedy po sześciu dniach dramatu zakładnicy zostali w końcu uwolnieni, świat był zszokowany ich reakcjami. Zamiast ulgi i nienawiści do porywaczy, wykazywali wobec nich sympatię, a nawet bronili ich. Odmawiali składania zeznań, a jedna z ofiar, Kristin Enmark, podczas rozmowy telefonicznej z premierem Olofem Palme, wypowiedziała słowa, które przeszły do historii:

„Boję się tylko policji”

Ta wypowiedź, w której Enmark stwierdziła, że "bardziej ufa porywaczom niż policji", była dla negocjatorów i opinii publicznej absolutnie niezrozumiała. Jak to możliwe, że ofiara, która dopiero co przeżyła piekło, staje po stronie swoich oprawców? Ta postawa była kluczowym elementem, który zwrócił uwagę na to niezwykłe zjawisko psychologiczne.

Nils Bejerot: Człowiek, który jako pierwszy nazwał ten fenomen

To właśnie w kontekście tych wydarzeń narodził się termin "syndrom sztokholmski". Jego autorem był Nils Bejerot, szwedzki kryminolog i psychiatra, który współpracował z policją podczas napadu na Kreditbanken. Bejerot jako pierwszy dostrzegł i opisał tę paradoksalną reakcję zakładników, nadając jej nazwę, która na stałe weszła do języka psychologii i kultury masowej. Jego spostrzeżenia pomogły zrozumieć, że ludzka psychika w ekstremalnych warunkach potrafi wytworzyć mechanizmy obronne, które na pierwszy rzut oka wydają się całkowicie irracjonalne.

Psychologiczne kulisy: Dlaczego mózg każe nam bronić agresora?

Mechanizm przetrwania w sytuacji ekstremalnej: Jak działa nasz umysł pod presją?

Zastanawiając się nad tym, dlaczego mózg ofiary w ogóle rozwija taką więź, musimy spojrzeć na syndrom sztokholmski jako na pierwotny mechanizm przetrwania. W sytuacji skrajnego zagrożenia życia, gdzie ofiara jest całkowicie bezsilna i zależna od oprawcy, umysł szuka wszelkich sposobów na zwiększenie szans na przeżycie. Jednym z nich jest podświadome nawiązanie więzi z agresorem. To jest jakby negocjowanie własnego bezpieczeństwa na poziomie psychicznym jeśli oprawca postrzega mnie jako człowieka, a nie tylko przedmiot, być może nie zrobi mi krzywdy. Ta adaptacja jest niezwykle potężna, bo dotyka fundamentalnego instynktu samozachowawczego.

Rola izolacji i całkowitej zależności od sprawcy

Kluczowe dla rozwoju syndromu sztokholmskiego są warunki, w jakich znajduje się ofiara. Izolacja od świata zewnętrznego odgrywa tu ogromną rolę. Brak kontaktu z rodziną, przyjaciółmi, mediami czy nawet światłem dziennym zniekształca percepcję rzeczywistości. Ofiara traci punkty odniesienia, a jedynym źródłem informacji i kontaktu staje się oprawca. Do tego dochodzi całkowita zależność od sprawcy to on decyduje o jedzeniu, piciu, możliwości pójścia do toalety, a przede wszystkim o życiu i śmierci. W takiej sytuacji, nawet minimalne akty "życzliwości" ze strony oprawcy są interpretowane jako ogromne dary, wzmacniające poczucie, że przetrwanie zależy od utrzymania dobrych relacji z agresorem.

Pułapka drobnych gestów: Jak minimalna "dobroć" oprawcy buduje toksyczną więź?

To, co często zaskakuje, to fakt, że toksyczna więź wcale nie musi być budowana na wielkich czynach. Wystarczą sporadyczne, drobne gesty "dobroci" ze strony oprawcy, aby uruchomić mechanizm syndromu sztokholmskiego. Podanie wody, kawałka jedzenia, pozwolenie na skorzystanie z toalety, czy nawet krótka rozmowa, która nie jest groźbą te z pozoru błahe akty są interpretowane przez ofiarę jako oznaki człowieczeństwa, a nawet troski. W warunkach ekstremalnego zagrożenia, gdzie każdy akt agresji jest oczekiwany, brak agresji lub minimalna "życzliwość" staje się ogromnym wydarzeniem. Ofiara zaczyna odczuwać wdzięczność, a nawet nadzieję, że oprawca nie jest "całkowicie zły", co wzmacnia więź i utrudnia racjonalną ocenę sytuacji.

Syndrom sztokholmski w związkach przemoc domowa

Nie tylko porwania: Kiedy syndrom sztokholmski pojawia się w codziennym życiu?

Gdy dom staje się pułapką: Syndrom sztokholmski w toksycznych związkach i przemocy domowej

Syndrom sztokholmski, choć zdefiniowany w kontekście porwań, ma znacznie szersze zastosowanie i może objawiać się w wielu innych relacjach, zwłaszcza tych charakteryzujących się przemocą i dominacją. Jednym z najbardziej powszechnych i tragicznych przykładów są toksyczne związki i przemoc domowa. W takich relacjach ofiara często doświadcza cyklicznej przemocy, przeplatanej okresami "miodowego miesiąca", kiedy sprawca okazuje skruchę, miłość i obietnice poprawy. To właśnie te momenty, połączone z izolacją ofiary od bliskich, kontrolą finansową i psychiczną, prowadzą do wytworzenia się silnej, paradoksalnej więzi. Ofiara zaczyna usprawiedliwiać agresora, wierzyć w jego zmiany i czuć się odpowiedzialna za jego zachowanie, co uniemożliwia jej odejście.

Lojalność wobec mobbera: Czy syndrom sztokholmski może wystąpić w pracy?

Zjawisko syndromu sztokholmskiego może również pojawić się w środowisku zawodowym, szczególnie w kontekście mobbingu. Gdy pracownik jest systematycznie nękany, izolowany, a jego pozycja w firmie jest zagrożona, może rozwinąć się u niego mechanizm podobny do syndromu sztokholmskiego. Presja psychiczna, zależność ekonomiczna i strach przed utratą pracy mogą sprawić, że ofiara zacznie usprawiedliwiać zachowanie mobbera, a nawet bronić go przed zarzutami. Czasem, w obliczu braku wsparcia i niemożności zmiany sytuacji, ofiara może podświadomie próbować zyskać akceptację oprawcy, by zmniejszyć doznawany ból i zwiększyć swoje szanse na "przetrwanie" w trudnym środowisku.

Ofiary sekt i dzieci maltretowane: Inne oblicza tego zjawiska

Rozszerzając definicję syndromu sztokholmskiego, dostrzegamy jego obecność w innych, równie bolesnych kontekstach. Ofiary sekt często rozwijają głęboką lojalność wobec lidera, który sprawuje nad nimi totalną kontrolę. Izolacja od świata, manipulacja psychologiczna i obietnice zbawienia tworzą środowisko, w którym krytyczne myślenie zanika, a lider staje się jedynym punktem odniesienia, nawet jeśli jest oprawcą. Podobnie jest w przypadku maltretowanych dzieci, które mimo doznawanej krzywdy, często bronią swoich opiekunów. Dla dziecka, które jest całkowicie zależne od dorosłego, nawiązanie więzi, nawet toksycznej, jest mechanizmem przetrwania. To niezwykle smutne, ale logiczne z punktu widzenia psychiki, która próbuje radzić sobie z niewyobrażalnym bólem i strachem.

Głośne przypadki, które ilustrują problem: Od Patty Hearst do Nataschy Kampusch

Patty Hearst: Od milionerki do wspólniczki w napadzie na bank

Jednym z najbardziej znanych i kontrowersyjnych przypadków, który doskonale ilustruje syndrom sztokholmski, jest historia Patty Hearst. Dziedziczka fortuny medialnej została porwana w 1974 roku przez Symbionicką Armię Wyzwolenia (SLA). Po zaledwie dwóch miesiącach od porwania, Patty, zamiast być ofiarą, pojawiła się na nagraniach wideo, ogłaszając swoje przystąpienie do SLA i przyjmując imię "Tania". Co więcej, uczestniczyła w napadzie na bank, co zszokowało opinię publiczną. Jej przypadek stał się podręcznikowym przykładem, jak silny może być wpływ oprawców na psychikę ofiary, prowadząc do całkowitej identyfikacji z ich ideologią i działaniami.

Natascha Kampusch: Osiem lat w niewoli i złożona relacja z porywaczem

Innym, równie wstrząsającym przykładem jest historia Nataschy Kampusch, która w wieku 10 lat została porwana i przez osiem lat była przetrzymywana w piwnicy przez Wolfganga Priklopila. Po ucieczce w 2006 roku, świat z niedowierzaniem obserwował jej złożoną relację z porywaczem. Natascha, mimo niewyobrażalnej traumy, po śmierci Priklopila przyznała, że w pewnym sensie go opłakuje. Odwiedzała jego grób, a nawet broniła go w mediach, podkreślając, że nie był on "czystym złem". Jej przypadek pokazuje, jak głęboko syndrom sztokholmski może zakorzenić się w psychice, tworząc skomplikowaną sieć emocji, która wykracza poza proste kategorie dobra i zła.

Jak wyjść z pułapki? Konsekwencje i leczenie syndromu sztokholmskiego

Długofalowe skutki dla psychiki: Z czym mierzą się ofiary po uwolnieniu?

Uwolnienie z niewoli czy zakończenie toksycznej relacji to dopiero początek długiej i trudnej drogi dla ofiar syndromu sztokholmskiego. Długofalowe konsekwencje dla psychiki są często druzgocące. Osoby te mierzą się z głęboką traumą, która może objawiać się jako zespół stresu pourazowego (PTSD), zaburzenia lękowe, depresja, a także trudności w nawiązywaniu zdrowych relacji i odbudowaniu zaufania do ludzi. Często towarzyszy im również poczucie winy, wstyd, a nawet dezorientacja, ponieważ ich światopogląd został całkowicie zniekształcony. Powrót do "normalnego" życia jest procesem, który wymaga ogromnej siły i profesjonalnego wsparcia.

Rola psychoterapii w odzyskaniu kontroli nad własnym życiem

Kluczową rolę w leczeniu syndromu sztokholmskiego odgrywa psychoterapia. Jest to proces długotrwały, który wymaga cierpliwości i zaangażowania zarówno ze strony pacjenta, jak i terapeuty. Najczęściej stosowane nurty to terapia poznawczo-behawioralna (CBT) oraz psychodynamiczna. Ich celem jest przede wszystkim pomoc ofiarom w zrozumieniu mechanizmów, które doprowadziły do rozwoju syndromu, a także w przepracowaniu traumy. Terapeuta pomaga zidentyfikować i zmienić zniekształcone wzorce myślenia, odbudować poczucie własnej wartości i odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Niezwykle ważne jest, aby terapia odbywała się w bezpiecznym środowisku, a podstawą jest całkowite oddzielenie ofiary od sprawcy, co jest warunkiem koniecznym do rozpoczęcia procesu zdrowienia.

Przeczytaj również: Syndrom Otella: Jak leczyć? Skuteczne metody na obłęd zazdrości

Jak mądrze wspierać osobę, która doświadczyła tej traumy?

Wspieranie osoby, która doświadczyła syndromu sztokholmskiego, jest wyzwaniem, które wymaga ogromnej wrażliwości i empatii. Przede wszystkim, nie należy osądzać. Reakcje ofiary są mechanizmem obronnym, a nie świadomym wyborem. Kluczowe jest okazanie cierpliwości i zrozumienia. Bliscy powinni unikać presji i dawać ofierze przestrzeń na powolne zdrowienie. Ważna jest również psychoedukacja zrozumienie, czym jest syndrom sztokholmski, pomaga zarówno ofierze, jak i jej otoczeniu, zaakceptować złożoność sytuacji. Zachęcanie do podjęcia profesjonalnej terapii i towarzyszenie w tym procesie, bez narzucania własnych rozwiązań, to najlepsza forma wsparcia, jaką możemy zaoferować.

Źródło:

[1]

https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_sztokholmski

[2]

https://www.onet.pl/informacje/zbrodnie-w-sieci-kroniki-mrocznych-tajemnic/szesc-dni-w-kreditbanken-napad-ktory-dal-swiatu-syndrom-sztokholmsk/8657v0p,0666d3f1

[3]

https://pokonajlek.pl/syndrom-sztokholmski/

[4]

https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/pokochala-napastnika-to-przezyciach-kristin-enmark-powstal-termin-syndrom/mhtfkye

FAQ - Najczęstsze pytania

To paradoksalny stan psychiczny, w którym ofiara rozwija pozytywne uczucia, sympatię i lojalność wobec swojego oprawcy. Jest to mechanizm obronny w ekstremalnym stresie, mający zwiększyć szanse na przetrwanie w sytuacji zagrożenia życia.

Nie, nie jest oficjalnie klasyfikowany jako odrębna jednostka chorobowa. Uznaje się go za mechanizm obronny lub strategię przetrwania w sytuacjach skrajnego zagrożenia życia i całkowitej zależności od agresora.

Nazwa pochodzi od napadu na bank Kreditbanken w Sztokholmie w 1973 roku. Zakładnicy po uwolnieniu bronili swoich porywaczy i okazywali im sympatię, co zszokowało opinię publiczną i negocjatorów.

Może objawiać się w toksycznych związkach, przemocy domowej, mobbingu w pracy, w sektach, a także w relacjach maltretowanych dzieci z opiekunami. Wszędzie tam, gdzie występuje izolacja i zależność od agresora.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi:

Udostępnij artykuł

Marcel Lis

Marcel Lis

Mam na imię Marcel Lis i od ponad dziesięciu lat zajmuję się analizą trendów w dziedzinie zdrowia. Moje doświadczenie obejmuje badanie innowacji oraz zmian w politykach zdrowotnych, co pozwala mi na dogłębne zrozumienie kluczowych kwestii wpływających na nasze zdrowie i samopoczucie. Jako doświadczony twórca treści, staram się upraszczać skomplikowane dane i prezentować je w sposób przystępny, aby każdy mógł z nich skorzystać. Moja specjalizacja koncentruje się na analizie wpływu nowoczesnych technologii na zdrowie publiczne oraz na badaniu skuteczności różnych metod leczenia. Dzięki temu mogę dostarczać rzetelne i aktualne informacje, które są nie tylko interesujące, ale również użyteczne dla moich czytelników. Moim celem jest budowanie zaufania poprzez zapewnienie obiektywnej analizy i faktów, które pomagają w podejmowaniu świadomych decyzji zdrowotnych.

Napisz komentarz

Share your thoughts with the community

Syndrom sztokholmski: Dlaczego ofiary bronią oprawców?